My music story

24 Marzec 2018
„Wszyscy jesteśmy muzykami” - przeczytałem w Presto. Tak czułem, tak podejrzewałem - tylko nikt tego jeszcze nie zwerbalizował. Czyli jestem muzykiem... Bardzo mi to odpowiada. Bez muzyki nie umiałbym żyć (wiem, to brzmi zbyt górnolotnie, ale to prawda). Ale to nie jest tak, że całe życie zdawałem sobie z tego sprawę.
18 Marzec 2018
Nie umiałabym żyć bez muzyki. A tym bardziej bez muzyki Queen i głosu Freddiego Mercury’ego. Moja przygoda z Queen zaczęła się bardzo wcześnie, dzięki starszemu bratu. Muzyka Queen jest dobra na wszystko – masz dobry humor, pasuje; masz zły dzień, też pasuje, a przy okazji Freddie pieszczotliwie obejmie cię swoim głosem.
10 Marzec 2018
Właśnie zaproszono mnie na herbatę do mieszania na dole. Stoi tam pianino należące do jednej z osób, która pomaga nam w pracy. Gdy Kirsten (która przyjechała tu z Holandii) nalewała mi herbatę, spojrzałem na stertę podań, które tłumaczyła i spytałem:
3 Marzec 2018
- Czemu płaczesz, kochanie? Co się stało? - spytała mama.
- Bo ta trąbka tak płacze.... - odpowiedziałam, wycierając nos rękawem sweterka.
25 luty 2018
Moja muzyczna opowieść? Jeśli miałaby być kompletna, rozmiarami mogłaby dorównać encyklopediom. Muzyka była ze mną od zawsze, tak dużo piosenek kojarzy mi się z najróżniejszymi wspomnieniami…jeśli właśnie to czytasz, pewnie wiesz, o czym mówię. Masz tak samo.
17 luty 2018
Moje życie miało zawsze podkład muzyczny. Z tak wieloma moimi wspomnieniami łączy się muzyka. Czasem jest ona centralnym tematem mego opowiadania, kiedy indziej tylko wspomnieniem, piosenką, którą jedna z moich córek nuciła półgłosem, gdy rano szłyśmy razem na przystanek autobusowy. Muzyka może tworzyć opowieść nawet w zupełnie cichym pokoju, gdy jestem sama i uczę się roli. Zabrała mnie w podróż dookoła świata i przywiodła z powrotem do domu.
11 luty 2018
Jest rok 2002. Jakiś taki listopado-grudzień szary. W zasadzie ta historia wtedy ma swój finał. Finał w pięknie napisanym liście, który kończy się takimi słowami:”…siedzę w pracy i szukam ukojenia w Krawczyku, tylko że on śpiewa: Bo jesteś Ty…„.
A rzecz miała się tak – pani Marta jest lektorką języka angielskiego. Podobno dobrą. Lgną do niej ludzie. Jednego wieczoru podczas zajęć ktoś puka do drzwi i wchodzi. „Pewnie spóźniony słuchacz – myśli sobie pani lektorka, ale nie – w drzwiach widać najpierw ogromny bukiet róż, a zza niego wychyla się kurier z pytaniem…czy pani Marta to pani Marta?
3 luty 2018
„Raua needmine” – „Przekleństwo” – czy też – „Zaklinanie żelaza” to totalnie przerażający utwór estońskiego kompozytora Veljo Tormisa na chór, dwóch solistów i bęben szamański. Po raz pierwszy usłyszałam go na zajęciach z literatury chóralnej w Uniwersytecie Muzycznym…i z miejsca się zakochałam. A powiem Wam, że kochliwa nie jestem i nawet utwór muzyczny musi być naprawdę fascynujący, żeby zdołał mnie poruszyć do głębi i przywiązać do siebie na długie lata. Za to jak już pokocham…
Minęło pół roku. Musiałam zdecydować, czym zadyryguję na koncercie dyplomowym kończącym studia na kierunku Dyrygentura Chóralna.
- Nie ma pani żadnych marzeń? – zapytał mnie mój Najlepszy Profesor dyrygentury.
- W zasadzie to mam…ale…
24 Styczeń 2018
Ludzie nadwrażliwi nie mają łatwo. Owszem, mają pewien szczególny talent – są empatyczni i dostrzegają czasem więcej niż inni. Bywają też bardzo kreatywni, a walka z samym sobą, mobilizuje ich do wielu heroicznych działań (przynajmniej mierząc je ich miarą). Jeśli tylko nie działają w obronie własnego „ego”, wesprą każdego, kto wyda im się choćby przez ułamek sekundy smutny, niespełniony czy w jakiś sposób „stłamszony”, Zresztą z tym „ego” to też nie jest wszystko takie oczywiste. Człowiek nadwrażliwy czuje się po prostu wiecznie „na muszce”. Byle czym można go zranić.
17 Styczeń 2018
To była jedna z najważniejszych piosenek moich szkolnych lat. I była jak wiadomość z innego świata.

Strony