Parsifal, sacrum i gender

Rok 2013, jak przystało na dwusetną rocznicę urodzin Wagnera, Opera Królewska w Londynie kończy nową produkcją ostatniej opery Lipskiego mistrza: “Parsifala”. Opera ta jest dziełem życia Wagnera, który rozpoczął nad nią pracę już w 1857, a ukończył dopiero w 1882, niecały rok przed śmiercią. Monumentalna ponad pięciogodzinna opera jest zwieńczeniem twórczych poszukiwań Wagnera, który w “Parsifalu” zawarł swoje twórcze credo. Opera ta ogniskuje się wokół chrześcijańskiej mitologii, ale Wagner podchodzi do niej krytycznie, przekracza ją, aby zbudować własną wizją ludzkości opartej na ideałach współczucia oraz empatii.

[gallery]417[/gallery]

fot. ©Barda/ROH 2013

Przedstawieniem w Covent Garden dyrygował szef Opery Królewskiej Antonio Pappano. Zatem mieliśmy muzycznie przeżycia najwyższych lotów. Pappano posiada niesłychane wyczucie dramatyzmu, ale zarazem panuje on nad orkiestrą w najdrobniejszych szczegółach. Pappano nie daje się ponieść ekspresyjnym momentom u Wagnera, wszystko u tego dyrygenta jest elementem całościowej spójnej interpretacji tego wspaniałego muzycznego misterium.

Opera Królewska postarała się dobrać do tego przedstawienia najlepszych śpiewaków, którzy będą w stanie sprostać temu niezwykle wymagającemu dziełu. Efekt był rzeczywiście imponujący. W roli tutułowej wystąpił nowozelandzki tenor Simon O’Neill. Zaśpiewał on swoją rolę wyraziście oraz z emocjonalną głębią. Jednak według mnie przedstawienie skradł mu Rene Pape, który wcielił się w postać Gurnemanza, rycerza Graala. Pape śpiewał pewne, miał on w głosie autorytet, ale też i liryzm. Pape zachwycił mnie nieskazitelną techniką, która w połączeniu z jego zmysłem interpretycyjnym sprawia, że niesposób będzie zapomnieć takie wykonanie. Wspaniałą rolę Kundry wykreowała Angela Denoke. Ta niemiecka sopranistka dysponuje intensywnym, przenikliwym głosem, który świetnie pasował do tajemniczej postaci Kundry. Ciekawie, bo dość lekko, ale interpretacyjnie bardzo poruszająco role Amforasa wykreował Gerald Finley. Natomiast jego przeciwnik Klingsor był wykonany przez mocny i zdecydowany głos Willarda W. Whita.

Reżyserii tego wielowątkowego i wielopłaszczyznowego dzieła podjął się Stephen Langridge. Myślę, że reżyseria “Parsifala” jest zadaniem niemal niemożliwym. “Parsifal” to pewna wizja filozoficzna i reżyserując to dzieło zawsze jest się skazanym na nadanie abstrakcyjnym ideom określonych treści, co może prowadzić do banalizacji dzieła, albo co najmniej jego zawężenia. Langridge zdecydował się na dość subtelny symbolism. Jego “Parsifal” to przypowieść o sacrum, które zawsze jest naznaczone przemocą oraz o zmaganiu z tym, co ogranicza ludzką egzystencję. Scenografia, o którą zadbała Alison Chitty składa się z geometrycznych figur, sześcianów, które znajdziemy w różnych konfiguracjach. To linie i przestrzenie, które ograniczają, ale które zarazem oferują transgresję. To na tej płaszczyźnie rozgrywa się dramat Wagnera, który w reżyserii Langridge uzyskuje antyreligijny wymiar. Odpowiedzią na zagubienie nie jest sacrum, ale empatia. Wagnerowski humanizm jest przedstawiony przez reżysera w sposób subtelny, bez jednoznaczności, ani narzucania się. W ostatniej scenie, w której Parsifal odsłania sanktuarium, aby przewodniczyć rytuałom Graala, widzimy, że sanktuarium jest puste. W miejsce więzi z sacrum Parsifal oferuje więzi międzyludzkie.

Kolejnym niezwykle ciekawym elementem tej opery są relacje między płciami oraz sama idea płci. Myślę, że “Parsifal” może się ciekawie wpisać w dyskusję o gender. Rycerze graala żyją w napięciu i strachu o swoją męskość. Oni muszą trzymać swą męskość pod kontrolą, ale zarazem owa idea panowania nad męskością okazuje się nie wiele warta przy konfrontacji z pokusami Klingsora. Klingsor to figura eunucha/Don Giovanniego, jest on wykastrowany, ale zarazem posiada kobiety, które mu służą i wykonują wszystkie jego rozkazy. Klingsor jest swoistą heteroseksualną fantazją, która spaja ideę niemożliwej męskości. Gdy Klingsor zostaje zabity przez Parsifala nagle wspólnota rycerzy graala się rozpada, ponieważ to, co ich spajało, to była idea owego wykluczonego spośród nich i kuszącego ich Klingsora. Parsifal, który jest obojętny na kobiece wdzięki, przynosi rycerzom alternatywną ideę męskości pojednanej. Męskości, która nie musi istnieć w opozycji do czegoś zewnętrznego, pełnej napięcia i lęku, ale męskości różnorodnej i wielowymiarowej.

 

Z Londynu dla Presto Jacek Kornak

 

Wszystkie treści na Prostoomuzyce.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.
Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.
Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prostoomuzyce.pl | +48 579 66 76 78

Więcej artukułów z kategorii: 

Oceń zawartość: 

Brak głosów