Perfekcja jest niebezpieczna [wywiad]

19.05.2016
<p>fot. Akira Muto</p>

Akiko Ebi – pianistka, którą znamy z Konkursu Chopinowskiego, podczas którego była jurorem. W Warszawie Chopin, a w Gorzowie Wielkopolskim – koncert Akio Yashiro [kompozytor japoński, który studiował także w Paryżu, m.in. u Oliviera Messiaena i Nadii Boulanger] – dwie kompletnie różnie historie…

Kinga A. Wojciechowska: Jak to się stało, że wystąpi Pani w Gorzowie na Festiwalu Muzyki Współczesnej?
Akiko Ebi:
 Właściwie nie wiem, dlaczego Monika Wolińska mnie zaprosiła, muszę ją o to zapytać [śmiech]. Pierwszy raz się tu spotkałyśmy. [Jak to dlaczego? – dziwi się później Monika Wolińska, dyrektor artystyczna festiwalu – przecież to wspaniała pianistka! Musiałam ją tu mieć!]. Pierwszy raz też zagram ten koncert.   Więc – to Pani podwójny debiut w Gorzowie?
No… tak! [śmiech]. To koncert Akio Yashiro. Znałam tego kompozytora. Był bardzo otwarty, bardzo go lubiłam. Miał niezłe poczucie humoru. A tak się teraz składa, że mamy 40. rocznicę jego śmierci. To bardzo ciekawa osobowość, także muzycznie, więc szkoda, że tak szybko odszedł. Urodził się w roku 1929, zaczął grać w wieku lat pięciu a komponować w wieku dziesięciu lat! Miał 22 lata, gdy zaczął naukę w paryskim konserwatorium.   Więc jego koncert nawiązuje raczej do tradycji europejskiej?
Jest bardzo indywidualny. Yashiro miał swój własny styl. Ale rozumiem pytanie o to nawiązanie do tradycji. Teraz tak łatwo przekraczamy granice, wymiana doświadczeń jest naturalna, prosta. Kiedyś tak nie było. A w latach 1603-1867 Japonia w ogóle była zamknięta. To zupełnie niemuzyczny wątek, ale jest taki styl w malarstwie japońskim. Nazywa się Ukiyo e. To malarstwo narodziło się właśnie w tym zamkniętym okresie. A potem, gdy Japonia się otworzyła, zainspirowali się nim europejscy malarze. Dziś także się wzajemnie inspirujemy.   Sztuka, a muzyka w szczególności, bardzo nas do siebie zbliża.
O tak! Gdy rok temu Krystian Zimerman został doktorem honoris causa Uniwersytetu Muzycznego w Warszawie, prowadziłam chór studencki. I śpiewali polskie utwory! Czułam, że Chopin – to tylko początek. Byłam bardzo poruszona tą muzyką. Od wielu lat mieszkam w Europie, porównuję różne kultury. Polska i japońska kultura są bardzo podobne.   Gdzie jest to podobieństwo?
W jednym słowie: delikatność. Wcześniej nie wiedziałam, dlaczego Japończycy są tacy za Chopinem. A potem zobaczyłam Polskę i Polaków po zmianach systemowych. Za czasów komuny byliście smutnym narodem, potem rozwinęliście się jak kwiaty.   Japonia także ma za sobą czasy okupacji, zamknięcia. Znajomy pianista wysnuł kiedyś przypuszczenie, że to zauroczenie Japończyków Chopinem wynika z podobieństw w kulturze właśnie – Wy macie swoją Matsukazé, my – Świteziankę. Romantyzm w Waszej i w naszej literaturze jest podobny.
Naprawdę? Tego nie wiedziałam.   Podobno tak jest. Ale teraz myślę, że to jednak sięga głębiej. Że te podobieństwa choćby w literaturze czy w miłości do muzyki Chopina muszą wynikać z głębszych podobieństw.
Na pewno tak!   Co jeszcze się zmieniło przez te lata w Polsce?
Czuję dynamikę młodej polskiej generacji I to, jak elegancko się zachowujecie. W innych krajach miesza się tyle kultur, ras, że każdy musi być ostrożny. A tu w Polsce – możecie zachować swoją oryginalność.   Na razie jeszcze tak. Nie wiadomo, jak potoczy się historia. My teraz też musimy być bardzo ostrożni.
Tak Pani uważa? Jako ekonomistka?   Staram się nie koncentrować za mocno, na tym, co się dzieje w tak zwanym wielkim świecie, bo nie mam na to za bardzo wpływu, a to frustrujące. Myślę, że powinniśmy robić to, co wychodzi nam najlepiej – ja – pisać o muzyce, a Pani – grać.
To prawda!   Wróćmy więc do muzyki. W pierwszej części finałowej gali, podczas której będzie Pani grać koncert Akio Yashiro, odbędzie się też prawykonanie utworu młodego polskiego kompozytora. Jestem ciekawa, czy lubi Pani odkrywać młodych artystów i grać ich utwory?
Uważam, że to nasz obowiązek – nas, doświadczonych muzyków. Nie mogę być za bardzo dumna z siebie pod tym względem [śmiech]. Ale tak, gram utwory młodych japońskich kompozytorów. Zresztą tak się dzieje od zawsze. Myślę, że każdy pianista, każdy muzyk, który spędził czas w muzycznym świecie, który ma w sobie ciągle pasję dla muzyki, poświęcił swój czas, zdobył określone umiejętności, teraz ma zadanie wobec młodych. Teraz jest nasza kolej podzielić się doświadczeniem, które zdobyliśmy. To jak sztafeta – przekazujemy pałeczkę – takie jest nasze przeznaczenie. Gdy byłam młoda, wiele osób mi pomogło. Najpierw wysilamy się dla siebie, potem dla innych. I tak to trwa.   Jednak ma Pani swój udział w przekazywaniu doświadczenia. Była Pani przecież jurorem w ostatnim Konkursie Chopinowskim [w październiku 2015 roku].
I ten konkurs jest bardzo ważny dla pianistów. To dla nich bardzo ważny krok.   Chodzi o karierę?
Nie, chodzi o rozwój. Moment jest ważny, nie etykietka. Kariera – tak, dla zwycięzcy, dla zdobywcy drugiej, trzeciej nagrody, dla niektórych osobowości, które mają okazję pokazać się, zaistnieć właśnie na konkursie. Ale tak naprawdę chodzi o to, żeby być sobą. I jeśli ci młodzi pianiści naprawdę kochają muzykę, powinni w tym konkursie wziąć udział.   Co jest wyjątkowego właśnie w Konkursie Chopinowskim?
Muzyka Chopina mówi nam o delikatności kultury, kultury dźwięku. A kultura dźwięku jest dla nas bardzo ważna, bo zaczynamy od słuchania już w łonie matki. Nie zaczynamy od mówienia czy patrzenia, tylko właśnie od słuchania!   Ale czy w muzyce Chopina jest jeszcze coś nowego do odkrycia?
Nie wiem, czy dobrze rozumiem pytanie, ale jest tyle sposobów, żeby wyrazić się w muzyce Chopina. I to stanowi ogromny problem dla jury, nie tylko dla kandydatów. To niebezpieczeństwo. Bo wykonania nie są porównywalne. I nie da się czasem porównać, a na konkursie musimy porównywać cały czas! Czasem też mamy pianistę – supergwiazdę, kogoś, kto gra Chopina cały czas, wszędzie, robi to świetnie, a tak też się nie da. To niebezpieczne dla sztuki.   Co Pani przez to rozumie?
Sztuka staje się mechaniczna. Jest perfekcyjna. A w życiu jest tyle momentów – raz jesteś szczęśliwy, raz smutny. Żeby to wyrazić, nie możemy cały czas grać perfekcyjnie. Musimy mieć czas. Nie możemy wkładać utworów w ramy: to jest dobry Chopin, a to nie jest dobry Chopin. Jak z malarstwem – to jest Picasso – i to jest sztuka zdeformowana, ale sztuka!   Perfekcja jest niedobrym kluczem do sztuki?
Nie. Sztuka polega na tym, żeby zmienić coś w nas, dotknąć nas do głębi. Perfekcja? Jest w komputerze.   Polacy to rozumieją? Dlatego lubi Pani występować dla polskiej publiczności?
Kocham to! I muszę się choć trochę nauczyć się polskiego!

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji:

Teresa Wysocka , teresa.wysocka [at] prestoportal.pl +48 579 667 678

Drogi użytkowniku, zaloguj się aby móc komentować nasze treści.