Umberto Fanni: Piękno nie ma politycznych granic

fot. z arch. Umberto Fanni

O tworzeniu opery w kraju arabskim oraz o kierowaniu operą na Bliskim Wschodzie opowiada w rozmowie z dr. Jackiem Kornakiem Umberto Fanni - dyrektor Royal Opera House Muscat – powstałego w 2011 r. centrum sztuki w Omanie. Jest to największa na Bliskim Wschodzie placówka prezentująca m.in. operę, muzykę klasyczną, jazz oraz balet.

Jacek Kornak: Umberto, zapewne wiele osób pamięta Cię jako dyrektora festiwalu operowego Arena di Verona. Wcześniej pracowałeś dla kilku włoskich teatrów operowych. Dziś jesteś w Muscat. Co Cię tutaj przywiodło?

Umberto Fanni: Muscat to niezwykle interesujące miejsce, choć przyznam, że gdy zaproponowano mi tutaj pracę, to nie wiedziałem wiele o Omanie. To z pewnością z artystycznego, profesjonalnego, ale także osobistego punktu widzenia wyzwanie, ale ja lubię wyzwania. To niesamowite przeżycie – przyjechać do innego kraju i kierować rozwojem nowej opery, która powstała w zasadzie z niczego. Zaczęło się od marzeń sułtana Qaboosa bin Saida al-Saida, aby dać światu arabskiemu operę na najwyższym możliwym poziomie.

Jeśli porównać pracę w Arena di Verona z pracą w Omanie, jakie są wyzwania, problemy, z którymi się tutaj spotykasz?

Royal Opera House Muscat jest nową operą. Tutaj wszystko wydaje się możliwe. Trochę jak w baśni z tysiąca i jednej nocy. Wystarczy tylko pomyśleć, kogo byśmy chcieli tutaj zaprosić i w tym albo następnym sezonie ten artysta się u nas pojawi. We Włoszech jest znacznie trudniej. Biurokracja często utrudnia artystyczne plany, a sam dyrektor jest bardziej menedżerem i szefem kadr, który musi nieustannie negocjować ze związkami, niwelować konflikty, zamiast skupić się wyłącznie na kwestiach artystycznych. Muscat daje mi możliwość ściągnięcia nie tylko największych gwiazd, ale także całych przedstawień w zasadzie z całego świata.

Jak wygląda rola impresaria operowego w krainie baśni z tysiąca i jednej nocy? W swojej książce „The Europeans” Orlando Figes twierdzi, że w XIX w. w Europie impresario operowy był postacią publiczną. Jego decyzje wpływały na przebieg debat społecznych. Wystawiając np. nową operę Wagnera, mógł on wnieść nowe treści do obiegu społecznego, a nawet sprowokować manifestacje lub rozruchy. Dziś dyrektorzy operowi raczej mają spokojniejszą pracę.

Nie jesteśmy już w XIX w., ale opera wciąż ma moc wpływania na ludzi, choć dzieje się to w trochę inny sposób. Dla mnie kierowanie Royal Opera House Muscat nie jest jedynie pracą administracyjną. Mam poczucie misji. Oman to kraj, w którym nigdy nie było opery, zatem z jednej strony przybliżamy ludziom z regionu tę formę sztuki, a poprzez ROHM promujemy również Oman za granicą. Coraz więcej miłośników opery przyjeżdża tutaj na przedstawienia i odkrywa omańską kulturę, kuchnię, tradycje. Z drugiej jednak strony, częścią misji jest wyjście do ludzi. Ukazanie im piękna opery i emocji, jakie może ona wywoływać. Nie tylko prezentujemy koncerty i przedstawienia operowe, ale też np. oferujemy dzieciom oraz dorosłym możliwość nauki śpiewu w chórze. Prowadzimy liczne programy edukacyjne, które włączają lokalną społeczność w życie teatru operowego.

Opera wyrasta z tradycji europejskiej. Była ona tutaj częścią życia społecznego, ale także politycznego. Nigdy też nie była tu jedynie rozrywką. Jaką funkcję opera może odgrywać w kraju arabskim? Ta dziedzina nie jest przecież częścią tutejszej historii i tradycji.

Oczywiście, opera wyrosła z włoskiej kultury, ale już w XIX w. stała się niezwykle popularna np. w Rosji. Wierzę, że muzyka jest uniwersalna i ma moc łączenia kultur, budowania mostów między ludźmi. Piękno nie ma politycznych granic. Opera może przełamywać uprzedzenia i budować empatię.

Jednak każda kultura ma własną estetykę, sztukę. One są zakorzenione w konkretnym miejscu i czasie. W kontekście europejskim opera rzeczywiście często budowała wśród publiczności poczucie empatii np. wobec ludzi z marginesów społecznych. Czy uważasz, że w Omanie opera też może mieć taką funkcję?

Zgadzam się, że opera musi mieć odniesienie do miejsca oraz wspólnoty ludzi, wśród których funkcjonuje. Nie wystawiamy tutaj kontrowersyjnych dzieł współczesnych, bo one po prostu mogą się tutaj nie przyjąć. Staram się jednak, aby ROHM czerpała z kultury Omanu, a zarazem wnosiła do niej coś nowego. Naszą misją jest to, aby opera stała się miejscem spotkania kultury arabskiej oraz europejskiej. Najnowsza produkcja „Czarodziejskiego fletu” jest dobrym tego przykładem. Jako dyrektor ROHM muszę mieć na uwadze miejscową publiczność, jej wrażliwość, ale także pragnę zaprezentować jej piękno, które jest uniwersalne. My otwieramy się na tutejszych słuchaczy i mamy poczucie odpowiedzialności ciążącej na instytucji, która po raz pierwszy prezentuje przedstawienie operowe w tym rejonie świata.

 

Wszystkie treści na Prostoomuzyce.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.
Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.
Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prostoomuzyce.pl | +48 579 66 76 78

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów