“Demon” - zapomniane dzieło

fot. A. Bofill

DR JACEK KORNAK: Anton Rubinstein to jedna z ikon rosyjskiej muzyki XIX wieku. Był on nie tylko jednym z najsłynniejszych pianistów w ówczesnej Europie podziwianym między innymi przez Liszta oraz Chopina, ale także wybitnym pedagogiem, założycielem Konserwatorium w St Petersburgu, wśród jego uczniów był Czajkowski. W Rosji Rubinstein znany jest jednak przede wszystkim jako jeden z najważniejszych kompozytorów operowych. Jego dzieła są wystawiane na deskach rosyjskich teatrów operowych, jednak bardzo rzadko trafiają do Europy.

Ostatnio Gran Teatre del Liceu w Barcelonie wystawił “Demona” najbardziej znaną operę Rubinsteina. Miała ona swoją premierę w 1875 roku w St Petersburgu. Przyznam, że nigdy nie widziałem żadnej opery tego kompozytora i wybrałem się do Barcelony z ciekawości nie mając wysokich oczekiwań. Pierwsze, co nieco zaskakuje w tej operze, to jej uniwersalizm jeśli chodzi o muzykę oraz libretto. Rosyjscy kompozytorzy drugiej połowy dziewiętnastego wieku, szczególnie związani z tak zwaną Potężną Gromadką, tacy jak Borodin czy też Musorgski, dążyli do stworzenia rosyjskiego idiomu w muzyce, narodowej szkoły, gdzie dzieła miałyby specyficzny, rozpoznawalny rosyjski charakter. Muzyka Rubinsteina nie ma narodowych ambicji. “Demon” jest operą, w której przeplatają się różne wpływy europejskiej muzyki romantycznej, ale zarazem jest to dzieło oryginalne, i w swojej wymowie ponadnarodowe. To historia o miłości, szaleństwie, próbie przekroczenia samego siebie. Rubinstein stworzył dzieło, które urzeka melodyjnymi motywami, porywającymi scenami chóralnymi oraz dramatyzmem wokalnym.

Orkiestracja Rubinsteina nie jest zbyt subtelna, ale orkiestra brzmi w tym dziele bardzo mocno, co robi duże wrażenie. Produkcję w Liceu od strony muzycznej przygotował Mikhail Tatarnikov. Pod jego batutą orkiestra miała wyraziste, nieco mroczne brzmienie. Tatarnikov potrafił również wydobyć ze scen chóralnych elementy z rosyjskiej tradycji cerkiewnej.


fot. A. Bofill

W tytułowej roli wystąpił Egils Silins. Ten litewski bas-baryton niezwykle przekonująco wykonał swoją partię nieustannie balansując wokalnie między mrocznym metalicznym brzmieniem, a liryczną, lekką barwą. Dzięki bogactwu ekspresji wokalnych Silins stworzył wielowymiarową, poruszającą postać. Asmik Grigorian zachwyciła swoim wykonaniem roli Tamary. Jej głos poruszał liryczną barwą oraz perfekcyjną intonacją. Irog Morozov był bardzo dramatycznym odtwórcą roli księcia Sinodala.

Od strony reżyserskiej przedstawienie “Demon” przygotował Dmitry Bertman. Dla Bertmana dzieło Rubinsteina jest medytacją nad zmaganiem się człowieka z dobrem i złem. To ponadczasowa przypowieść o nieustannej próbie przekraczania siebie i walce z losem. Bertman stworzył prostą, czytelną, ale zarazem subtelną i emocjonalną produkcję, która przywraca życie operze Rubinsteina. Po obejrzeniu “Demona” mam głębokie przekonanie, że nie jest to jedynie opera wygrzebana z lamusa historii, ale dzieło, które może wciąż wzruszyć współczesnego widza.

 

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów