„Die ägyptische Helena” w La Scali [relacja]

fot. Marco Brescia & Rudy Amisano
fot. Marco Brescia & Rudy Amisano

Teatro alla Scala słynie ze świetnych wykonań włoskich oper. Zapewne na tym polu niewiele teatrów będzie w stanie się zmierzyć z La Scalą. Ostatnio wystawiono tam „Die ägyptische Helena”, dość rzadko prezentowaną operę Straussa z 1928 r. Z zawstydzeniem przyznam, że choć jestem niemal fanatycznym wielbicielem Straussa, to nigdy na żywo nie widziałem „Heleny Egipskiej”, nie mogłem zatem przegapić takiej okazji mimo ryzyka związanego z włoską interpretacją niemieckiego mistrza.

Krytycy czasem wypominają „Helenie Egipskiej”, że nie ma w niej takiego radykalizmu, jak w „Elektrze” ani takiej subtelności, jak w „Die Liebe der Danae”. Jednak zamiast czytać krytyków, najlepiej po prostu posłuchać tej opery. „Die ägyptische Helena” to dzieło dojrzałego twórcy, który już nie próbuje być nowym Wagnerem. W tej muzyce jest wprawdzie coś heroicznego, ale to jakby heroizm nostalgiczny, zapośredniczony i nie do końca prawdziwy. Hugo von Hofmannsthal stworzył poetyckie libretto, lecz jest ono niemal doszczętnie pozbawione dramatyzmu. Helena po upadku Troi próbuje przekonać Menelaosa, by jej wybaczył. To utwór o parze, która po wielu latach bycia razem, zdradzie i rozstaniu próbuje na nowo zbudować związek, odnaleźć zagubioną miłość. Pomimo bajkowego formatu libretta opowieść ta wydaje się bardziej realistyczna niż większość włoskich oper.


fot. Marco Brescia & Rudy Amisano

Nowe wystawienie „Heleny Egipskiej” przygotował dla La Scali Sven-Eric Bechtolf. Jego wizja od strony estetycznej jest inspirowana filmem „Metropolis” Fritza Langa. Monumentalne radio w stylu art déco wypełniające scenę to elegancka i zarazem subtelna scenografia autorstwa Juliana Croucha. Bechtolf osadził przedstawienie w czasach, gdy opera powstała. Z jednej strony jest tutaj na poły bajkowy świat rozwijającej się metropolii, zapewne Nowego Jorku, gdzie po I wojnie światowej wszystko wydawało się możliwe, z drugiej są ludzie, którzy przez tę wojnę przeżyli i próbują się uporać z demonami przeszłości. Menelaos przeszedł przez wojenne piekło i obecnie próbuje odbudować swoje życie oraz związek. Nie da się po prostu zapomnieć tego, co się wydarzyło, ale życie musi toczyć się dalej. Bechtolf stworzył subtelną interpretację „Die ägyptische Helena”, która jest wielopoziomowa, a zarazem głęboko oddaje klimat muzyki Straussa.

Franz Welser-Möst po mistrzowsku poprowadził orkiestrę Teatro alla Scala. Strauss stworzył niespotykanie bogatą orkiestrację, w której na czoło wybijają się instrumenty dęte drewniane oraz blacha. Aby Czytelnik mógł uzmysłowić sobie rozmiary orkiestracji, wspomnę tylko, że w orkiestrze jest tutaj sześć trąbek, tyle samo rogów oraz również sześć obojów i klarnetów. Welser-Möst nie tylko panował nad wszystkim z intelektualną precyzją, ale potrafił też zaprezentować operę Straussa jak symfonię, której narrację rozwija przed słuchaczami, ukazując jej różnorodność i obfitość.

Andreas Schager w roli Menelaosa udowodnił znaczenie terminu „Heldentenor”. To był prawdziwie heroiczny śpiew. Schager ma mocny i ciężki głos. Bez problemów, a nawet z naturalnością i swobodą sięgał wszystkich wysokich dźwięków, ale najbardziej imponował pięknymi, perfekcyjnie podtrzymanymi liniami wokalnymi. Austriacki tenor jako Menelaos był w stanie nie tylko zaprezentować siłę swojego głosu, ale także jego liryczną stronę w poruszających legatach. Ricarda Merbeth pewnie wykonała tytułową rolę. Jej śpiew był wyrazisty, a interpretacja intensywna. Aktorsko Merbeth stworzyła erotyczną, pociągającą postać. Thomas Hampson nie ma wprawdzie tak mocnego głosu jak Schager, jednak jest to inteligentny śpiewak, który zaimponował bogatą w detale interpretacją wokalną. Eva Mei wyróżniała się w roli Aithra. Jej głos brzmiał pięknie, a technika była bez zarzutu.


fot. Marco Brescia & Rudy Amisano

„Die ägyptische Helena” to dzieło rzadko brane na warsztat zapewne ze względu na ogromne wymagania, które stawia artystom, jednak gdy jest ono dobrze wykonane, jak w La Scali, staje się niezwykłym przeżyciem.

dr Jacek Kornak

Wszystkie treści na Prostoomuzyce.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.
Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.
Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prostoomuzyce.pl | +48 579 66 76 78

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów