James Horner: 1953-2015

W katastrofie lotniczej pod Santa Barbara zginął wybitny amerykański kompozytor James Horner. Miał 61 lat. Pozostawił po sobie żonę, dzieci i wiele ścieżek zaliczających się dziś do hollywoodzkiego kanonu.

James Horner urodził się 14 sierpnia 1953 roku w Los Angeles. Wraz z rodziną przeniósł się do Londynu, gdzie przyszły kompozytor zaczął naukę muzyki i ukończył Royal College of Music w klasie legendarnego Györgyi Ligetiego. Po roku przeniósł się do Los Angeles, gdzie uzyskał doktorat z zakresu kompozycji i teorii muzyki. W roku 1977 miała miejsce premiera Spectral Shimmers, którego przyjęcie rozczarowało go na tyle, że postanowił spróbować swych sił jako kompozytor muzyki filmowej. Pierwsze kroki stawiał w kultowym studiu Rogera Cormana, dla którego stworzył takie ścieżki dźwiękowe jak Humanoids of the Deep czy Battle Beyond the Stars.

Od razu pojawiło się więcej propozycji – najpierw horror Olivera Stone’a The Hand a potem projekt, który okazał się biletem wstępu do hollywoodzkiej kariery. Była nim druga kinowa część legendarnej serii Star TrekGniew Khana. Horner wykorzystał tę szansę z nawiązką i dzięki temu na dobre pojawił się w świecie kompozytorów Fabryki Snów. Późniejsze projekty tylko potwierdzały jego wszechstronność – czy to filmy akcji, takie jak 48 godzin, Park Gorkiego, Commando czy Czerwona gorączka, epickie fantasy – Krull (James Horner pobił wtedy rekord najmłodszego dyrygenta słynnej London Symphony Orchestra, a po sesjach nagraniowych dostał brawa od muzyków) i kultowy Willow, czy wreszcie poważne dramaty, a wśród nich elektroniczny Testament i opowiadająca o pierwszym murzyńskim oddziale wojny secesyjnej Chwała, za którą dostał pochwalny list od samego Elmera Bernsteina.

https://www.youtube.com/watch?v=eYpMqhQt9kU

W latach 90. przede wszystkim wzmacniał swoją pozycję. W 1993 roku miał nawet na koncie aż dziesięć projektów. Kontynuował współpracę z reżyserami, których poznał w poprzedniej dekadzie – dla Rona Howarda zilustrował słynne Apollo 13, dla Edwarda Zwicka – Wichry namiętności i Szaloną odwagę, pierwszy film wojenny o operacji Pustynna Burza. Nawiązał znajomości z kolejnymi twórcami, z których najpopularniejszą okazała się ta z Melem Gibsonem. Od obyczajowego dramatu Człowiek bez twarzy przeszedł prosto do wyjątkowo popularnego i cenionego Bravehearta. Dwie nominacje do Oscara w 1995 roku (nagrodę w końcu dostał Luis Bacalov za Listonosza) przygotowały tylko grunt pod jego największy sukces, zarówno artystyczny (dwa Oscary, za muzykę ilustracyjną i kompozycję piosenki) i komercyjny. Kto by dziś uwierzył, że przy Titanicu James Cameron i James Horner spotkali się pierwszy raz od 11 lat i to po bardzo nieprzyjemnej współpracy przy filmie Obcy: decydujące starcie, gdzie w pewnym momencie reżysera i kompozytora trzeba było ponoć odciągać od siebie? Kto by dziś także uwierzył, że Cameron początkowo wzbraniał się od zakończenia filmu piosenką i My Heart Will Go On było nagrywane w tajemnicy? Dopiero w montażu usłyszał ją po raz pierwszy…

Choć wydawało się, że zwolnił tempo, w następnej dekadzie Horner wciąż pracował przy bardzo ważnych filmach. Wywoływał także kontrowersje, zwłaszcza przy okazji Podróży do Nowej Ziemi, gdzie reżyser ostro pociął gotową muzykę, a kompozytor nie szczędził gorzkich słów w wywiadach. Podobnie z Troją Wolfganga Petersena i negatywnymi wypowiedziami na temat znanej już fanom z powodu wycieku odrzuconej muzyki Gabriela Yareda. Głównym źródłem kontrowersji był jednak fakt, że kompozytor miał tendencje do powtarzania materiału, a niektórzy fani tylko czekali, aż w ścieżce pojawi się niesławny czteronutowy motyw na trąbkę, oznaczający zło lub zagrożenie:

http://www.youtube.com/watch?v=Mj4GvpGrXk0

Nie zmieniło to jednak faktu, że głos Jamesa Hornera należał do najbardziej rozpoznawalnych, a po kilku suchych latach miłośnicy jego twórczości dostali ucztę dla uszu w postaci znakomitej i popularnej ścieżki do Avatara Jamesa Camerona. Wszystko było na dobrej drodze, choć w ostatnich latach zrobił on sobie przerwę, szukając bardziej kameralnych i artystycznych projektów, kontynuując współpracę praktycznie tylko z przyjaciółmi takimi jak Jean-Jacques Annaud (dla którego pracował cztery razy – przy Imieniu róży, Wrogu u bram, Czarnym złocie i Le dernier loup). W tym roku wydawało się, że wróci w pełni do mainstreamu, oprócz ostatniego z wymienionych filmów miał w drodze jeszcze trzy filmy – bokserski Southpaw Antoine’a Fuquy, The 33, opowiadające o górnikach uwięzionych kilka lat temu w kopalni i dokumencie o lotnictwie The Age of Airplanes.

http://www.youtube.com/watch?v=wGtAO-5G3aU

Lotnictwo było jego drugą, obok muzyki, pasją. Był licencjonowanym pilotem i napisał dwa utwory, jeden poświęcony grupie lotniczej, której był członkiem (The Four Horsemen) a na premierę miała jego koncertowa wersja Flight (Lot).

 

Niedawno Royal Liverpool Symphony Orchestra wykonało jego koncert na skrzypce i wiolonczelę Pas de Deux, a oprócz Flight w tym roku zadebiutował koncert na cztery waltornie Collage. Miał też pisać muzykę do planowanej trylogii Avatara.

22 czerwca 2015 roku o godzinie 9:30 James Horner rozbił się w okolicach Santa Barbara, pilotując swój prywatny samolot. Kompozytor zginął na miejscu, pozostawiając żonę i dzieci. Wiadomość potwierdzili jego prawnik i asystentka. Muzyka filmowa straciła twórcę o wielkiej wrażliwości, znakomitej technice kompozytorskiej i talencie do melodyjnych, dramatycznych tematów. Można bez przesady powiedzieć, że skończyła się pewna epoka. Będzie nam go brakowało.

specjalnie dla Presto on-line - Paweł Stroiński z http://filmmusic.pl
 

http://www.youtube.com/watch?v=nWpwZf3jebw

Wszystkie treści na Prostoomuzyce.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.
Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.
Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prostoomuzyce.pl | +48 579 66 76 78

Więcej artukułów z kategorii: 

Oceń zawartość: 

Brak głosów