Mocne otwarcie w Covent Garden

fot. Clive Barda

DR JACEK KORNAK: Royal Opera House w Londynie otworzyła Nowy Rok wznowieniem “Salome” Richarda Straussa Davida McVicara . W 2008 ta produkcja wywołała spore zamieszanie wśród publiczności zgromadzonej w ROH. Niektórzy uważali, że jest ona wizualnie brzydka, inni, że nie potrzebnie uwspółcześnia operę, a niektórzy uważali po prostu, że ta produkcja była zbędna. Jednak od samego początku produkcja ta miała swoich zagorzałych zwolenników. Była ona wydana na DVD, a teraz mamy już jej kolejne wznowienie. Dziś z zasadzie “Salome” w reżyserii McVicara jest uznana za klasykę.

McVicar przeniósł “Salome” do początku XX wieku. Kreśli on wizję dekadenckiego świata na skraju upadku. Reżyseria McVicara jest nie tylko spójna i wiarygodna, jest ona szczegółowo dopracowana. To teatralny majstersztyk, intensywny i emocjonujący.

Za stronę muzyczną odpowiedzialny był Henrik Nánási. Pomimo młodego wieku poprowadził on orkiestrę Royal Opera House z wprawą godną weterana. Orkiestra miała bogate, rozproszone brzmienie. Instrumenty dęte drewniane nigdy nie ginęły, wręcz przeciwnie miały wyraziste brzmienie i właściwe miejsce w orkiestrze. Nánási potrafił wydobyć niezwykle delikatne, liryczne momenty z tej bardzo ekspresyjnej opery, zarazem miał on bardzo dobry zmysł narracyjny.

Malin Byström była fenomenalną Salome. Potrafiła uwodzić liryczną barwą głosu, ale w finale udowodniła, że potrafi stworzyć niezwykle dramatyczną, pełnokrwistą postać. Jej Salome była niejednoznaczna, to z jednej strony młoda dziewczyna wykorzystana seksualnie w dzieciństwie, ale zarazem pewna siebie, agresywna młoda kobieta, która dobrze wie czego chce. McVicar również od strony reżyserskiej stawia pytanie o losy dziewczyny wykorzystanej seksualnie. Jest ona ofiarą, ale ma też podmiotowość, pragnie poprzez śmierć Jokananna potwierdzić siebie. W ten sposób dokonuje się symboliczne odkupienie jej krzywdy.

W rolę Jokananna wcielił się Michael Volle. Wykonał on tę rolę w sposób bardzo teatralny. To doświadczony śpiewak, który rewelacyjnie wydobył ze swojej partii straussowską estetykę. Jako Herod wystąpił John Daszak. Nie posiada on zapewne najpiękniejszego głosu, ale ma natomiast niebywały zmysł dramaturgiczny. Swoją rolę wykonał on bardzo ekspresyjnie. Warto również wspomnieć o Michaeli Schuster, która wykonała partię Herodiady. Jej głos był mroczny, wyrazisty, a jej aktorstwo pomimo, że nieco przerysowane, świetnie oddawało ekspresyjność opery Straussa.

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów