Muzyka niepoważna chłodzi, grzeje, rozpręża

okładka płyty Tomasza Stańki
okładka płyty Tomasza Stańki

dr JACEK KORNAK: Mamy lato, dla niektórych wakacje i czas ogólnego rozprężenia. Wielodniowe upały stoją w opozycji do ciężkiej pracy. Ciało się buntuje. Być może pomogą w wytrzymaniu aury nagrania, które niedawno odkryłem. A na nich – jazz.

Z pewnością przez wielu wyczekiwanym albumem jest „December Avenue” Tomasza Stańki. Na tym nagraniu nasz eksportowy trębacz po raz kolejny udowadnia, że należy do najważniejszych wirtuozów muzyki improwizowanej. Tutaj nie ma przypadku. Jego dźwięk jest tradycyjnie nieco melancholijny, liryczny, ale też nie brak tutaj energii i wigoru. Stańko oczywiście nie gra sam. Kubański pianista David Virelles momentami wydaje się grać jak klasyczny muzyk, a chwilami ociera się o amerykański folk. Basista Reuben Rogers wnosi do nagrania bardzo tradycyjne jazzowe brzmienie, natomiast perkusista Gerald Cleaver potrafi przejść od intymnego szeptu po ogniste sola. Płyta dobrze komponuje się więc zarówno z gorącym południem lata, jak i chwilami oddechu podczas iście tropikalnych burz.

Na dobranoc, na upał
Quercus to niezwykle ciekawe trio. Tworzą je folkowa śpiewaczka June Tabor, saksofonista i kompozytor jazzowy Iain Ballama oraz Huw Warren, pianista, któremu nie jest obca klasyka, jazz ani muzyka pogranicza. Ich najnowszy album wydany przez EMI „Nightfall” trudno sklasyfikować. Położyć go można gdzieś między płytami z jazzem, folkiem a blusem. Ale klimat ma dzięki temu wyjątkowy. Głos Tabor jest ciemny, nieco nostalgiczny, urzeka on swoją zmysłowością. „Nightfall” to projekt wizjonerski, pełne twórczej fantazji, ale przede wszystkim to piękna muzyka, której się słucha z dużą przyjemnością. Do słuchania – jak sugeruje nazwa – w upale nocy.

 

Historie bez końca
Quatuor Ebene to klasyczny kwartet smyczkowy, który uwielbia eksperymentować. Ich najnowszy album wydany przez Warnera „Eternal Stories” jest tego świetnym przykładem. Muzycy Ebene zaprosili do współpracy kilka ikon francuskiego jazzu: klarnecistę Michela Portala, pianistę Xaviera Triboleta i perkusistę Richarda Hery’ergo. Na albumie znajdują się utwory Portala, Triboleta, ale także Colombeta, Le Magadure, Merlina, Boisseau oraz kilka tang Piazzolli – te akurat trochę oklepane, ale wiadomo – zawsze się sprawdzą.. „Eternal Stories” czerpie z tradycji klasycznej i momentami przywołuje skojarzenia z utworami Bartóka czy Schnittkego, ale przede wszystkim to muzyka bez ograniczeń. Muzyka, która ma swój wyjątkowy nastrój i ekspresję. Można słuchać bez końca, nawet jeśli skończy się lato.

 

Domowe muzykowanie
„Brazilian Landscapes” już w ogóle nie brzmi klasyką. Daniel Murray na gitarze, Michala Petri na flecie oraz Marilyn Mazur na perkusji wykonują brazylijską muzykę od bossa novy po klasykę. Na ich albumie znajdziemy utwory Gismontiego, Jobima, Bellinatiego, Villa-Lobosa. Kilka utworów napisał również gitarzysta Daniel Murray. Petri ma doświadczenie w wykonawstwie muzyki barokowej, Murray specjalizuje się w bossa novie, a Mazur w jazzie, jednak na ich albumie nie chodzi o gatunki. Tutaj muzyka urzeka swoim klimatem i słonecznymi rytmami. Po prostu czuje się tu pozytywną energię i radość z muzykowania. To idealny album na długie letnie wieczory.

 

Muzyka z pubów
Równie dobrą pozycją na lato jest nagranie The Alehouse Sessions wydane przez Rubicon. Bjarte Eike wraz z Barokksolisten wykonują tutaj XVII-wieczną muzykę z pubów. Anonimowe przyśpiewki, lekkie aranżacje utworów Purcella i Playforda. Bjarte Eike wraz z kolegami z Barokksolistene stworzyli nagranie jedyne w swoim rodzaju. Grają z niezwykłą ekspresją. Energia ich rozpiera i udziela się słuchaczom. Aż chce się napić porządnego ale i zacząć śpiewać razem z nimi.

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów