Opera w obronie kobiet

Jacek Kornak: Znienawidzony przez wielu melomanów Regietheater potrafi sprowokować, oderwać od codzienności i zmusić do skierowania myślenia na zupełnie inne tory. I wystarczy do tego jedna z oper Rossiniego. Oraz dobry reżyser.
 
Ostatnio Teatro alla Scala zaprezentował nową produkcję dziś rzadko wykonywanej perły bel canta “Otello” Gioachino Rossiniego. “Otello, ossia il moro di Venezia” to opera z 1816 roku. Wkrótce po swojej premierze w Neapolu, podbiła Londyn i Nowy Jork, jednak w naszych czasach jedynie sporadycznie pojawia się na deskach teatrów operowych. La Scala skompletowała do tego przedstawienia zespół najwybitniejszych specjalistów od bel canta na czele z dyrygentem Muhai Tangiem. Za reżyserię odpowiadał Jürgen Flimm.
 
Poszukuj, zadawaj pytania
Flimm jest uważany za jednego z czołowych przedstawicieli znienawidzonego przez wielu melomanów Regietheater. Ideą Regietheater jest nie wierność historycznej tradycji wystawiania dzieł operowych, ale raczej wolność do swobodnej interpretacji oraz reinterpretacji opery. Regietheater stara się ukazać operę jako sztukę żywą i aktualną. Często reżyserzy z tego nurtu nie cofają się przed prowokowaniem publiczności. Dla nich sztuka musi poszukiwać i zadawać pytania. W “Otellu” Flimm zadaje kluczowe pytanie o aktualność opery jako gatunku sztuki. W jego operze mieszają się postacie z różnych epok i różnych historii. Produkcja ta jest często przerysowana i nieco campowa. Tłem są jakby ogromne płótna, na których postacie śpiewem malują swoje historie. Scenografia poza płótnami przypomina angielskie garden party. Nie ma tutaj żadnej dosłowności, są emocje. To pytanie jest kluczowe dla Flimma, szczególnie na końcu opery, gdy po zamordowaniu Desdemony Otello, otoczony przez Wenecjan, dostrzega swój błąd.
 
Stop przemocy!
Produkcja Flimma ma również drugą płaszczyznę. Zwraca on uwagę na przemoc wobec kobiet. Desdemona jest niemal przedmiotem, popychana i upokarzana przez mężczyzn: jej ojca, Jago, Rodrigo i sam Otello, który ją morduje. Na końcu opery scenografia opada i jesteśmy skonfrontowani z nieżyjącą już Desdemoną na planie reflektorów i… zaplecza La Scali. Flimm wydaje się pytać, czy martwa Desdemona was wciąż porusza, czy raczej jest pustą operową formą. Odpowiedź na to pytanie każdy widz musi znaleźć sam. Przyznam, że mnie nie do końca ta produkcja przekonała.
 


fot. Matthias Baus / Teatro alla Scala 2015

 
Mistrz jest jeden!
Muzycznie natomiast produkcja ta była bezsprzecznie rewelacyjna. Muhai Tangiem poprowadził orkiestrę w prawdziwie rossiniowskim duchu. Orkiestra La Scali grała lekko, rytmicznie, ale zarazem ekspresyjnie. W roli Desdemony usłyszeliśmy rosyjską sopranistkę młodego pokolenia, Olgę Peretyatko, która dysponuje pięknym głosem sopranowym o lirycznym brzmieniu, którym mimo młodego wieku dysponuje z mistrzostwem. Jej aria Canzone del Salice jest niezwykle liryczna i poruszająca. Jednak w ostatnim duecie z Otellem Peretyatko zabrakło nieco staminy. Jej głos jest elastyczny i generalnie świetnie pasuje do muzyki Rossiniego, jednak nie najlepiej się sprawdza w dramatycznych fragmentach opery.
Za to Gregory Kunde jako Otello dał popis dramatycznego bel canto. Jego Otello był wokalnie wyrazisty i bardzo ekspresyjny. Kunde nie posiada wprawdzie głosu o krystalicznie czystej barwie, ale śpiewa naturalnie i głęboko wchodzi w rolę interpretacyjnie.
Bardzo dobry był również Edgardo Rocha jako Jago, który ma lekki głos tenorowy i pomimo nieco lirycznej barwy stworzył mroczną i złowieszczą postać.
Gwiazdą wieczory, która prawdziwie porwała serca publiczności był Juan Diego Florez. Obecnie na świecie zapewne żaden inny tenor nie może się równać z nim w wykonawstwie bel canta. Florez ze swobodą i lekkością, niemal jakby się bawił, osiąga wszystkie wysokie dźwięki. Poza tym piękno jego głosu i techniczne mistrzostwo, które najlepiej widać w perfekcyjnych koloraturach oraz eleganckich passaggiach sprawiają, że Floreza słucha się z zapartym tchem.
 
P.S.
La Scala: to niemal synonim historii opery. Właśnie tutaj odbywały się premiery dzieł Rossiniego, Donizettiego, Belliniego, Verdiego, Pucciniego, Poulenca i Stockhausena. Teatr od ponad 200 lat prezentuje najwyższy poziom artystyczny, przyciągając wybitnych artystów i melomanów z całego świata. Operową podróż do Mediolanu warto również połączyć z wizytą w Expo 2015. Tam również odbywa się szereg koncertów i innych wydarzeń kulturalnych.
 
Z Mediolanu dla Presto Jacek Kornak
 


fot. Matthias Baus / Teatro alla Scala 2015

Wszystkie treści na Prostoomuzyce.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.
Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.
Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prostoomuzyce.pl | +48 579 66 76 78

Więcej artukułów z kategorii: 

Oceń zawartość: 

Średnio: 10 (4 głosów)