By przypomnieć zapomniane [relacja z koncertu inauguracyjnego festiwalu „Moniuszko w kościołach Warszawy”]

Podobno Stanisław Moniuszko, widząc niezwykle małą widownię na swoim, jak się później okazało, ostatnim kompozytorskim koncercie, stwierdził, że więcej nie wystąpi. Dotrzymał słowa. Jednak 6 listopada br. na koncercie inauguracyjnym festiwalu „Moniuszko w kościołach Warszawy” jego dzieła, często nieznane i zapomniane, mogły zabrzmieć ponownie. Tym razem wśród znacznie większej widowni.

Pierwsze dźwięki I Litanii Ostrobramskiej zapoznały wszystkich z akustyką przestrzeni kościoła Świętego Krzyża. Niewygłuszane, niesterylne ściany odbijały dźwięki chóru NFM i Wrocławskiej Orkiestry Barokowej, łącząc je w bardzo spójną całość, wcale nie gorszą od tej, z którą można się spotkać w filharmoniach. Dla wszystkich sakralnych dzieł ta akustyka tworzyła wyjątkowe warunki. Napływające na siebie harmonie kolejnych nut sprawiały co prawda, że nie wszystkie ornamenty czy słowa były możliwe do usłyszenia, ale tworzyły niezwykłą aurę wokół każdego utworu. „Sub tuum Praesidium” ukazał jednak, że wśród tych hipnotyzujących pogłosów niższe głosy solowe (tu był to baryton) mogą czasem tonąć. Za to premierowo wykonane „Ecce lignum crucis” na baryton, chór i orkiestrę wypadło znacznie lepiej i pozwalało „pokazać się” Tobiasowi Brendtowi. II Litania Ostrobramska zachwycała przepływającym między chórem, solistami i słuchaczem dźwiękiem. „Requiem aeternam” było chyba utworem, który w pełni realizował ideę tego festiwalu – ukazywało, jak dzieła Moniuszki mogą zaskakiwać i zachwycać. Słysząc niezwykłe harmoniczne pochody, wykorzystany potencjał 11 głosów i dobrze zróżnicowaną dynamikę, pytałem samego siebie: „Czy to faktycznie napisał ten Moniuszko?”. Cały koncert zakończyło wykonanie III Litanii Ostrobramskiej.
Na samym początku zapowiedziano, że festiwal kontynuuje niejako dzieło Moniuszki, który zawsze promował muzykę religijną i chciał, by była szeroko znana. Poza idealnym pomysłem, by te dzieła zagrać w kościołach, samo wykonanie ułatwiało nawet tym niewtajemniczonym w muzykę klasyczną doświadczyć niezwykłych emocji, jakie ta muzyka wyzwala.

Do końca roku jeszcze ponad półtora miesiąca – ok. 50 dni. Razem z tym kalendarzowym skończy się Rok Stanisława Moniuszki. Odkryjmy więc w tym czasie jego muzykę na nowo, a w kolejnych latach pozwólmy sobie po prostu się nią cieszyć.

Wojciech Pietrow

Wszystkie treści na Prostoomuzyce.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.
Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.
Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prostoomuzyce.pl | +48 579 66 76 78

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów