Tylko dźwięk zostaje

fot. Elisa Haberer

DR JACEK KORNAK: No to tradycyjna forma japońskiego teatru pochodząca z XIV wieku. Zeami był jednym z najwybitniejszych dramaturgów tego gatunku. Na Zachodzie dopiero w XX wieku pojawiły się pierwsze tłumaczenia jego sztuk, które jednak bardzo szybko zyskały sobie popularność.

Kilka lat temu amerykański reżyser Peter Sellars zaproponował fińskiej kompozytorce, aby stworzyć współczesną operę opartą na No. Efektem był powstały w 2016 “Only the Sound Remains”. To przedstawienie operowe oparte na dwóch japońskich historiach “Tsunemasa” (“Zawsze Silny”) oraz “Hagomoro” (“Płaszcz z piór”) przetłumaczonych na angielski przez poetę Ezrę Pounda oraz orientalistę Ernesta Fenollosa (1916) z muzyką fińskiej kompozytorki Kaji Saariahoo miało właśnie swoją premierę w Opera de Paris.

“Only the Sound Remains” jest przedstawieniem niezwykłym, trudno nazwać je typową operą, to raczej śpiewany teatr, który nawiązuje do różnych tradycji estetycznych i muzycznych. Saariaho stworzyła muzykę, która łączy w sobie elementy z muzyki średniowiecznej Europy, tradycyjnej muzyki japońskiej, impresjonizmu oraz muzyki elektronicznej. Muzyka została rozpisana na kwartet wokalny, kwartet smyczkowy, perkusję, flet oraz kantelę – tradycyjny fiński instrument oraz elektronikę. Na scenie znajduje się jedynie dwóch śpiewaków bas-baryton oraz kontratenor. Reżyseria Sellarsa świetnie oddaje minimalizm muzyki i orientalną, nieco mistyczną atmosferę. Sellars skupia się na aktorstwie, które nie jest tutaj realistyczne, ale celowo przerysowane, hiperboliczne. Scenografię stanowi jedynie płótno z abstrakcyjnymi motywami zaprojektowane przez Julie Mehretu. Bardzo ważnym elementem tego przedstawienia jest gra świateł. To właśnie światła często kreują atmosferę i potęgują jej intensywność.


fot. Elisa Haberer

Od strony muzycznej “Only the Sound Remains” przygotował Ernest Martinez Izquierdo. Poprowadził on muzyków bardzo lekko, ale potrafił wyciągnąć z tej muzyki napięcie. Pod jego batutą muzyka Saariaho miała impresjonistyczne brzmienie, chwilami przypominając Takemitsy oraz Bouleza. Bardzo dobrze spisali się śpiewacy. W głównej roli wystąpił amerykański bas-baryton Davone Tines. Posiada on dość liryczny głos, który brzmiał bardzo ekspresyjnie. Tines był też świetnym aktorem, miał w sobie charyzmę, przyciągał uwagę publiczności. Towarzyszył mu francuski kontratenor Philippe Jaroussky. Śpiewak ten znany jest przede wszystkim z barokowego repertuaru, jednak w tym przedstawieniu udowodnił, że również w muzyce współczesnej jego głos może oczarować. Jaroussky śpiewał pewnie, ze swoistą delikatnością, ale zarazem dramatyzmem.

“Only the Sound Remains” można zobaczyć na deskach Opera Garnier, ale przedstawienie to jest już również dostępne na DVD nakładem Warner Classics.

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów