Tytus radykalnie odmieniony

DR JACEK KORNAK: “La clemenza di Tito” to ostatnia opera Mozarta. Miała ona swoją premierę w Pradze w 1791 roku, roku śmierci kompozytora. Opera ta została napisana dla uczczenia koronacji Cesarza Leopolda II jako Króla Czech.

O ile późne opery Mozarta są przez szeroką publiczność uwielbiane i powszechnie uważane za jego najwybitniejsze dzieła, w przypadku “Tytusa” opera ta budzi u wielu konsternację. Niektórzy uważają, że Mozart pisał ją w pośpiechu lub jego zdrowie nie pozwalało mu się już skupić na komponowaniu w takim stopniu aby stworzyć dzieło na miarę “Don Giovanniego”. W “Tytusie” pomimo wirtuozerskich, czasem zapierających dech w piersiach ariach, w zasadzie nie wiele się dzieje, dramaturgicznie opera ta rozpada się na epizody i wydaje się dość rozwlekła. Stąd być może rzadko jest wykonywana.

W zeszłym roku na Festiwalu w Salzburgu “La clemenza di Tito” miało premierę swojej nowej inscenizacji, a nawet więcej - była to nowa wersja “Tytusa” przerobiona przez dyrygenta Teodora Currentzisa oraz reżysera Petera Sellarsa. Sellers w latach osiemdziesiątych zbudował sobie pozycję bezkompromisowego reżysera operowego o wyrazistym, oryginalnym stylu. Jego produkcje operowe były często społecznie zaangażowane oraz miały polityczne przesłania. Sellars bierze operę bardzo poważnie, dla niego to forma społecznego aktywizmu. Niektórzy kompozytorzy naszych czasów tacy jak John Adams czy też Kaja Saariaho chcą aby ich dzieła były reżyserowane właśnie przez niego.

Sellars z pewnością nie poczuwa się do roli jedynie ilustratora libretta. Jego “Tytus”, który ostatnio miał swoją premierę w Dutch National Opera w Amsterdamie, był głęboko przemyślaną refleksją nad kondycją kultury Zachodu. Sellars nie uważa, że to gorsze dzieło Mozarta, wręcz przeciwnie - twierdzi że to niezwykle radykalne dzieło. Jego radykalizm jest widoczny nawet w pierwotnej wersji opery. Opera napisana na koronację cesarza przedstawia zamach na życie władcy. W oryginale zamach był nieudany. Sellars studiując to dzieło doszedł do wniosku, że gdyby Mozart mógł napisać, to co myślał zamach były skuteczny. Sellars powycinał z tej opery większość recytatywów i w ich miejsce dodał fragmenty z muzyki sakralnej oraz Adagio i fugę KV546 Mozarta. Recytatywy i tak pochodzą od ucznia Mozarta Sussmayra, który tę operę kończył.

Dla Sellarsa “La clemenza di Tito” jest intymnym komentarzem o końcu życia Mozarta, który umierając wiedział, że jego żona miała romans z jego uczniem Sussmayrem. Jednak opera ta jest także głęboko polityczna. Sellars przedstawia świat Zachodu w nadchodzącej przyszłości, który jest targany konfliktami na tle etnicznym. Policja jest tutaj wszechwładna i brutalna. Ludzie pochodzenia afrykańskiego przejęli władzę w Europie, a biali, którzy nie mogą się pogodzić z utratą władzy przeprowadzają zamachy terrorystyczne. Na koniec czarny cesarz czując się zdradzony przez wszystkich odłącza się od aparatury podtrzymującej jego życie i umiera. Przedstawienie to było oryginalne i na swój sposób poruszające, ale też pojawiają się tutaj pytania o granice wolności reżysera.

Muzycznie równie oryginalnie przygotował “Tytusa” Teodor Currentzis. Dyrygował on rosyjską orkiestrą i chórem MusicAeterna z Perm. Currentzis jest przez jednych uwielbiany, przez innych znienawidzony. Jedno jest pewne jest to dyrygent z charyzmą. Jego “La clemenza di Tito” było bardzo dynamiczne. Currentzis bardzo ciekawie powyciągał z muzyki Mozarta taneczne rytmu, ale też potrafił on wzruszyć wolnym, niezwykle lirycznym Adagio i fugą KV 546. Currentzis wykonuje muzykę Mozarta jak nikt inny, tworzy on jakby własny idiom rozpoznawalny po ekspresyjnych, szybkich tempach, czasem ostrym brzmieniu. Currentzis wydaje się nieustannie oscylować między autentyzmem a tandetą.

Russell Thomas był poruszającym Tytusem. Jego głos momentami był władczy, to znów delikatny, również od strony aktorskiej Thomas stworzył postać zagubioną i cierpiącą. Najbardziej wyrazisty wokalnie był Sir Willard White, który wcielił się w rolę Publia. Posiada on bardzo mocny głos, który posiada swoisty autorytet, który przemawia do słuchacza bezpośrednio. Ekaterina Scherbachenko w roli Vitelli wykazała się pięknym głosem i świetną techniką. Najbardziej wirtuozerskie arie w tej operze wykonała Paula Murrihy, odtwórczyni roli Sesto. Jej koloratury momentami zapierały dech w piersiach.

“La clemenza di Tito” można zobaczyć obecnie w Dutch National Opera w Amsterdamie. Później przedstawienie to będzie jeszcze grane w Deutsche Opera Berlin.

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów